Rosja, NATO i strach przed wojną: co można udowodnić, a czego nie

NATO, Rosja i strach przed wojną

Niniejszy artykuł nie jest wynikiem bieżącego impulsu, oburzenia czy stronniczości. Jest raczej wynikiem długiego okresu obserwacji - i rosnącego poczucia niepokoju. Rosją interesuję się nie tylko od czasu wojny w Ukrainie. Moje zainteresowanie sięga dalej wstecz. Już w szkole uczyłem się rosyjskiego jako języka obcego i w tamtym czasie interesowałem się językiem, historią i mentalnością w bardzo zrelaksowany sposób. To wczesne zainteresowanie sprawiło, że przez lata śledziłem rozwój sytuacji w Rosji bez ciągłej zmiany perspektywy.

Właśnie dlatego jestem dziś zszokowany tym, jak prymitywne, jak uproszczone i jak pewne siebie są liczne obrazy Rosji i jej rzekomych celów umieszczane w sferze publicznej - często bez źródeł, bez kontekstu, a czasem nawet bez jakiejkolwiek wewnętrznej logiki. Staje się to szczególnie irytujące, gdy takie narracje pojawiają się nie tylko w talk show lub kolumnach komentarzy, ale są również przyjmowane niemal bez refleksji przez dziennikarzy, polityków lub inne oficjalne głosy. W pewnym momencie nieuchronnie pojawia się pytanie:

Czy to prawda?

Czytaj więcej

Traktat Dwa Plus Cztery, NATO i Bundeswehra: co obowiązuje do dziś?

Kiedy dziś dyskutuje się o polityce bezpieczeństwa, Bundeswehrze i zobowiązaniach międzynarodowych, zwykle odbywa się to w trybie teraźniejszości: liczby, sytuacje zagrożenia, zdolności sojusznicze. Rzadko jednak zadaje się pytanie, na jakim fundamencie prawnym to wszystko się opiera. Istnieje jednak traktat, który stanowi dokładnie taki fundament - a mimo to jest ledwo zakotwiczony w świadomości publicznej: Traktat Dwa Plus Cztery.

Wiele osób zna ją z nazwy. Niewielu wie, co dokładnie zostało w nim uregulowane. Jeszcze mniej osób zastanawia się nad tym, jakie znaczenie umowy te mają do dziś - ponad trzy dekady po zjednoczeniu Niemiec, w świecie, który zmienił się zasadniczo pod względem politycznym, wojskowym i społecznym.

Czytaj więcej

Ochrona klimatu z tunelową wizją - elektromobilność, lobbing i tłumione koszty

Elektromobilność bez ideologii

Ten artykuł nie jest oskarżeniem elektromobilności. Nie jest też próbą oczernienia rozwoju technologicznego, który doskonale sprawdza się w codziennym życiu wielu ludzi. Piszę ten tekst, ponieważ w ostatnich latach stawało się dla mnie coraz bardziej jasne, że istnieje luka między narracją polityczną, percepcją publiczną a fizyczną rzeczywistością, o której prawie nigdy się nie mówi. I nie piszę tego z perspektywy osoby z zewnątrz. Sam od lat jeżdżę hybrydą plug-in. Znam elektryczną jazdę z własnego doświadczenia, a nie z broszur czy talk show. Wiem, jak przyjemnie jest cicho sunąć przez miasto, jak bezpośrednie jest dostarczanie mocy i jak relaksujące jest to uczucie. Każdy, kto kiedykolwiek regularnie jeździł samochodem elektrycznym, szybko zrozumie, dlaczego ta forma napędu jest emocjonalnie przekonująca. Nie ma w tym nic do zminimalizowania.

Właśnie dlatego uważam, że konieczne jest cofnięcie się o krok i trzeźwe pytanie: co te pojazdy faktycznie osiągają - i jakim kosztem, mówiąc systemowo?

Czytaj więcej

Czym jest BRICS - a czym nie jest: historia, gospodarka i kategoryzacja geopolityczna

Kraje BRICS

Jeśli trzeźwo spojrzeć na liczby, można przecierać oczy: dzisiejsze kraje BRICS stanowią prawie połowę światowej populacji. Miliardy ludzi żyją w tych krajach, pracują tam, produkują, konsumują, budują infrastrukturę i kształtują swoją przyszłość. Pod względem liczby ludności, produkcji gospodarczej (zwłaszcza pod względem siły nabywczej) i surowców, nie są one bynajmniej marginalnym zjawiskiem w globalnej polityce. A jednak kraje BRICS zwykle odgrywają jedynie niewielką rolę w codziennych doniesieniach zachodnich mediów - często sprowadzanych do pojedynczych wydarzeń, konfliktów lub haseł.

Właśnie w tym miejscu pojawia się ten artykuł. Nie po to, by świętować lub bronić BRICS, ale by zrozumieć, co kryje się za tym akronimem, jak powstał i dlaczego odgrywa dziś rolę, której nie można po prostu zignorować.

Czytaj więcej

Co nasi dziadkowie opowiadali nam o wojnie - i dlaczego dziś brakuje tych głosów?

Wojenne wspomnienia dziadków

Dużo się mówi o wojnie. W wiadomościach, talk show, komentarzach, mediach społecznościowych. Żaden inny temat nie jest tak obecny - a jednocześnie tak dziwnie abstrakcyjny. Liczby, mapy, linie frontu, oceny ekspertów. Wiemy, gdzie coś się dzieje, kto jest zaangażowany i o co toczy się gra. Prawie całkowicie brakuje głosów tych, którzy doświadczyli wojny, a nie ją wypowiedzieli.

Być może dzieje się tak dlatego, że głosy te powoli cichną. Ale być może dzieje się tak również dlatego, że zapomnieliśmy, jak ich słuchać.

Czytaj więcej

Jak wyglądała Syria przed wojną? Kto rządzi dzisiaj? Co to oznacza dla uchodźców w Niemczech?

Syria i Damaszek

Dla mnie Syria nie jest abstrakcyjnym krajem informacyjnym, nie jest tylko pojęciem kryzysu w nagłówkach gazet. Śledzę ten kraj - z daleka, ale nieprzerwanie - od około dwudziestu lat. Nie z politycznego aktywizmu, ale z autentycznego zainteresowania. Syria zawsze była dla mnie przykładem tego, że świat jest bardziej skomplikowany niż proste narracje dobra i zła. Kraj na Bliskim Wschodzie, który był świecko zorganizowany, stosunkowo stabilny i społecznie znacznie bardziej nowoczesny, niż wielu by się spodziewało.

Dodatkową kwestią, która wcześnie wzbudziła moje zainteresowanie, była osoba samego Baszara al-Assada. Człowiek, który studiował w Szwajcarii, szkolił się jako okulista, znał realia życia na Zachodzie - a następnie stanął na czele państwa na Bliskim Wschodzie. To nie pasowało do zwykłej formy. Tym bardziej irytujące było dla mnie obserwowanie, jak szybko zawęziła się publiczna percepcja, jak złożone państwo stało się czystym symbolem przemocy, ucieczki i moralnego uproszczenia w ciągu zaledwie kilku lat. Szokiem było dla mnie nie tyle to, że Syria zakończyła się wojną - historia zna wiele takich rozłamów - ale to, jak niewiele miejsca pozostało później na zróżnicowanie. Niniejszy artykuł jest zatem również próbą uporządkowania tematu, który w mediach często przedstawiany jest jako chaos.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja i energia: ile naprawdę kosztuje boom AI

Sztuczna inteligencja, energia i zrównoważony rozwój

Na pierwszy rzut oka sztuczna inteligencja wydaje się niemal nieważka. Wpisujesz pytanie, a odpowiedź pojawia się kilka sekund później. Bez hałasu, bez dymu, bez widocznego ruchu. Wszystko wydaje się dziać „w chmurze“. To jest właśnie błąd w myśleniu. Sztuczna inteligencja nie jest abstrakcyjną magią, ale wynikiem bardzo konkretnych, fizycznych procesów. Za każdą odpowiedzią stoją centra danych, linie energetyczne, systemy chłodzenia, chipy i cała infrastruktura. Im bardziej SI wkracza w nasze codzienne życie, tym bardziej widoczna staje się ta rzeczywistość. I tu właśnie zaczyna się kwestia zrównoważonego rozwoju.

Każdy, kto mówi o sztucznej inteligencji, nie wspominając o energii, zasobach i infrastrukturze, opisuje tylko powierzchnię. Ten artykuł sięga głębiej. Nie alarmując, ale trzeźwo patrząc na to, czego sztuczna inteligencja faktycznie potrzebuje do funkcjonowania - dziś i w przyszłości.

Czytaj więcej

Zatapianie magazynów gazu w Niemczech: technologia, ograniczenia i konsekwencje polityczne

Magazynowanie gazu w Niemczech

Kiedy w wiadomościach o „40-procentowy poziom napełnienia magazynów gazu“ Kiedy mówimy o procentach, na początku brzmi to abstrakcyjnie. Procenty wydają się techniczne, dalekie od codziennego życia. A jednak kryje się za tym coś bardzo konkretnego: pytanie o to, jak stabilne są nasze dostawy energii - nie w teorii, ale w codziennej praktyce.

Gaz jest wykorzystywany nie tylko w zakładach przemysłowych czy elektrowniach w Niemczech. Ogrzewa domy, dostarcza ciepłą wodę, napędza sieci ciepłownicze i w wielu regionach nadal stanowi główny trzon dostaw energii. Jednak w przeciwieństwie do energii elektrycznej, gaz nie może być generowany „za naciśnięciem guzika“. Trzeba go wydobywać, transportować, a przede wszystkim magazynować.

To właśnie tutaj do gry wkraczają magazyny gazu. Są one jak krajowa szafka na zapasy. Dopóki jest dobrze wypełniona, mało kto się nad tym zastanawia. Jeśli staje się wyraźnie pusta, pojawiają się pytania: Czy wytrzyma? Jak długo? A co się stanie, jeśli sytuacja będzie się pogarszać?

Czytaj więcej