Kierowanie w życiu codziennym - Jak nowoczesne sztuczki sprzedażowe kontrolują nasze zachowanie?

Sztuczki sprzedażowe w supermarkecie i online

Często to małe rzeczy sprawiają, że zaczynasz się zastanawiać. Żadnych wielkich wydarzeń, żadnej głośnej przerwy - raczej cichy moment, w którym zatrzymujesz się i zadajesz sobie pytanie: czy wcześniej nie było inaczej? Ostatnio miałem taki moment w supermarkecie. W sklepie, który znam od wielu lat. Jedno z tych miejsc, gdzie nie trzeba myśleć. Wiesz, gdzie co jest. Mleko z tyłu po prawej, chleb z przodu po lewej, zwykłe trasy pomiędzy. To cicha forma niezawodności, której prawie nie zauważasz w codziennym życiu - o ile tam jest.

Ale tym razem coś było inaczej. Szukałem. Nie na długo, ale dłużej niż zwykle. Mleko nie było już tam, gdzie zawsze. Kilka kroków dalej, potem z powrotem. W końcu je znalazłem - ale myśl pozostała. Dlaczego? Na początku wydaje się to banalne. Półka jest przestawiana, produkt jest przenoszony. To się zdarza. Ale kiedy takie momenty się kumulują, całość traci swój przypadkowy charakter. Powstaje trudne do uchwycenia, ale jednak namacalne wrażenie: coś się tu zmienia - nie dla mnie, ale ze mną.

Czytaj więcej

Apple w okresie przejściowym: wczesne urządzenia, osobiste doświadczenia i wystawa w OCM

Apple Macintosh Classic i Colour Classic

Jeśli interesujesz się historią komputerów, wizyta w Muzeum Komputerów w Oldenburgu jest szczególnie warta uwagi. Muzeum jest jednym z tych miejsc, które nie muszą być głośne, aby zrobić wrażenie, a od kwietnia będzie gościć specjalną wystawę pod hasłem „50 lat komputera Apple“. Od wielu lat technologia jest tam nie tylko wystawiana, ale także utrzymywana przy życiu. Urządzenia nie znajdują się za szkłem, ale często są gotowe do użycia na stołach - tak jak były używane w przeszłości.

To właśnie robi różnicę. Na wystawie można nie tylko zobaczyć stare komputery, ale także poczuć, jak to było pracować, bawić się i myśleć za pomocą tych maszyn. Od wczesnych komputerów domowych po klasyczne komputery biurowe i specjalne jednorazowe, wszystko jest reprezentowane - starannie zebrane, utrzymane, a przede wszystkim jasno skategoryzowane.

Czytaj więcej

Od Commodore C16 do WordPressa: podróż przez wczesne lata internetu

Od modemu do Internetu i magazynu

Dzisiejszy smartfon zawiera więcej mocy obliczeniowej niż kiedyś całe sale komputerowe. W latach 80. sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Komputery były rzadkie, drogie i dla wielu ludzi stanowiły tajemniczą maszynę. W tamtych czasach, jeśli miałeś własny domowy komputer, należałeś do małej grupy majsterkowiczów, wynalazców i ciekawskich. Ekscytujące było to, że komputerów nie można było po prostu konsumować. Trzeba było je zrozumieć. Wiele programów nie było dostępnych do kupienia w postaci gotowej. Zamiast tego, czasopisma komputerowe zawierały strony listingów z kodem BASIC, który trzeba było wpisywać linijka po linijce. Dopiero wtedy można było sprawdzić, czy program w ogóle działa.

Dziś brzmi to nużąco, ale miało jedną wielką zaletę. Automatycznie uczyłeś się, jak działają komputery. Jeśli popełniłeś błąd, natychmiast otrzymywałeś komunikat o błędzie - i musiałeś sam dowiedzieć się, gdzie był błąd. W ten sposób wielu młodych fanów komputerów rozwinęło bardzo naturalne podejście do technologii i programowania.

W tym czasie rozpocząłem swoją własną podróż do świata komputerów.

Czytaj więcej

Kiedy rozmawiałem przez telefon z robotem - jak sztuczna inteligencja podbija telefony i jak ją rozpoznać

Rozmowa telefoniczna z robotem AI

Są takie momenty w codziennym życiu, które na początku wydają się zupełnie banalne. Siedzisz przy biurku, pracujesz nad artykułem, zastanawiasz się nad nowym tematem - i nagle dzwoni telefon. Numer, którego nie rozpoznajesz. W moim przypadku był to numer kierunkowy z Zagłębia Ruhry: 0233. Jako osoba samozatrudniona od czasu do czasu otrzymujesz takie telefony. Zazwyczaj chodzi o reklamy, usługi lub porady, których w rzeczywistości nie potrzebujesz.

Początkowo odebrałem połączenie jak zwykle. Po drugiej stronie odezwał się przyjazny kobiecy głos. Przedstawiła się jako pracownica Facebooka i Instagrama. Nic dziwnego, że chodziło o reklamę. O reklamach. O zasięgu. Widoczność dla firm.

Czytaj więcej

Dieter Hallervorden - Więcej niż Didi: Portret niewygodnego wolnego ducha

Dieter Hallervorden i Wühlmäuse w Berlinie

Istnieją postacie, które pozostają z nami do końca życia. Niektóre jak źle dopasowany garnitur, inne jak stary przyjaciel, który ciągle wpada bez pytania. Dla Dietera Hallervordena ten przyjaciel nazywa się „Didi“. I on nie dzwoni, on uderza. Na wyimaginowanym gongu. Palim, Palim! - i prawie każdy wie, kim on jest.

Ale tu właśnie zaczyna się nieporozumienie. Ponieważ każdy, kto redukuje Dietera Hallervordena do tego jednego momentu, do slapsticku, potykającej się twarzy i przesadnej naiwności, tęskni za prawdziwą osobą, która się za tym kryje. Żart zawsze był tylko powierzchowny. Pod spodem krył się umysł, który był bardziej czujny, niż wielu mu przypisywało - i postać, która nigdy nie lubiła, gdy mówiono jej, dokąd ma iść. Ten portret nie jest więc nostalgicznym spojrzeniem wstecz na telewizyjną rozrywkę minionych dekad. Jest to próba poważnego potraktowania artysty, który celowo nie chciał być traktowany poważnie przez dziesięciolecia - i właśnie dlatego był tak skuteczny.

Czytaj więcej

Vicco von Bülow alias Loriot - porządek, forma i cichy opór humoru

Są artyści, którzy przelewają swoją opinię na papier jak pieczątkę: widoczni, jednoznaczni, czasem nawet trochę tandetni. A potem jest Vicco von Bülow - Loriot - który uosabia przeciwieństwo: opanowanie bez zadęcia. Potrafił być bardzo wyraźny, kiedy chciał. Ale nie robił tego ze wskazującym palcem, ale z precyzją, która najpierw prowadzi do śmiechu, a następnie - prawie niezauważalnie - zapewnia powagę. Jest to szczególnie widoczne w późniejszych wywiadach: nie mówi sloganami, ale niuansami. Między wierszami jest często więcej prostego języka, niż można znaleźć w wielu głośnych przemówieniach.

I być może to właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy portret: nie od słynnych szkiców, nie od cytatów, które wszyscy znają, ale od pytania, w jaki sposób człowiek staje się tak, aby mógł patrzeć na świat zarówno z życzliwością, jak i nieubłaganą precyzją.

Czytaj więcej

Wymuszona migracja w HostEurope: gdy e-maile nagle trafiają do chmury

Migracja Hosteurope do Microsoft 365

Istnieją decyzje, które osoby samozatrudnione lubią odkładać, ponieważ są niewygodne. Zmiana dostawcy hostingu jest niewątpliwie jedną z nich. Dopóki strony internetowe działają, e-maile przychodzą, a faktury są opłacane, myślisz: Po co zmieniać coś, co działa?

Czasami jednak zbyt późno zdajemy sobie sprawę, że „działające“ nie oznacza już „właściwe“. Mój dostawca hostingu Hosteurope był zdania, że musi zmusić swoich klientów do płatnej migracji do Microsoft 365 bez ich aktywnej zgody. Poniżej przedstawiam moje doświadczenia, które zakończyły się dla mnie migracją do innego dostawcy hostingu.

Czytaj więcej

Przyszłość z ładowarką - pan von L'oreot kupuje hulajnogę elektryczną

Był to jeden z tych cichych poranków, kiedy słońce prześwitywało przez delikatne zasłony mojego gabinetu, a zapach świeżo zaparzonego Darjeeling mieszał się z zapachem farby drukarskiej - zapachem, który zawsze przypomina mi o uporządkowanych czasach, kiedy papier był nadal uważany za nośnik myśli, a nie opakowanie bananów.

Jak zwykle starannie ułożyłem swoje śniadanie: dwie kromki szarego chleba, masło w geometrycznym układzie i ugotowane jajko z dobrze znanym pęknięciem, które zawsze pojawia się w tym samym miejscu - tajemnica, której nawet postęp nie potrafi wyjaśnić.

Czytaj więcej