Dlaczego dystans nie jest odosobnieniem - i jak zamrożenie tworzy orientację

Freezeout - dystans w sytuacjach kryzysowych

Kiedy znajdujesz się w środku kryzysu, wszystko wydaje się pilne. Masz poczucie, że musisz działać natychmiast, mówić natychmiast, decydować natychmiast. Do tego często dochodzi drugie uczucie: Jeśli nie będziesz działać teraz, wszystko ci ucieknie. To zrozumiałe. To również ludzkie. Ale to właśnie tutaj często zaczyna się błąd.

Ponieważ bliskość nie oznacza automatycznie jasności. Bliskość może również oznaczać, że jesteś zbyt blisko, aby zobaczyć, co się naprawdę dzieje. Tak jak nie można rozpoznać obrazu, jeśli nos jest przyklejony do płótna. Widzisz wtedy tylko pojedyncze pociągnięcia pędzla i myślisz, że to cały obraz.

Zamrożenie, właściwie rozumiane, to nic innego jak krok w tył. Nie po to, by uciec, ale by móc znów widzieć.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja bez szumu: dlaczego mniej narzędzi AI często oznacza lepszą pracę

Sztuczna inteligencja bez zbędnego szumu

Każdy, kto zajmuje się dziś tematem sztucznej inteligencji, niemal nieuchronnie doświadcza dziwnego uczucia: ciągłego niepokoju. Gdy tylko przyzwyczaisz się do jednego narzędzia, pojawia się dziesięć następnych. Na YouTube jeden film pojawia się za drugim: „To narzędzie AI zmienia wszystko“, „Absolutnie musisz użyć tego teraz“, „Ci, którzy przegapią, zostają w tyle“. I za każdym razem ta sama wiadomość rezonuje podprogowo: Jesteś za późno. Inni są dalej. Musisz nadrobić zaległości.

Dotyczy to nie tylko informatyków. Osoby samozatrudnione, kreatywni profesjonaliści, przedsiębiorcy i zwykli pracownicy również odczuwają presję. Wielu z nich nawet nie wie dokładnie, do czego właściwie służą te narzędzia - ale mają poczucie, że mogą coś tracić. I to właśnie powoduje stres.

Czytaj więcej

Porządek świata oparty na zasadach i prawo międzynarodowe: między roszczeniem, rzeczywistością a naruszeniem prawa

Prawo międzynarodowe i porządek światowy oparty na zasadach

Od wielu lat zauważam, jak często politycy i media mówią o „Porządek światowy oparty na zasadach“ jest przedmiotem dyskusji. Obecny spór między USA a Wenezuelą ponownie wysunął tę kwestię na pierwszy plan. W przeszłości termin ten prawie się nie pojawiał, ale dziś wydaje się niemal standardowym odruchem: jeśli coś się gdzieś dzieje, szybko mówi się, że musimy „bronić zasad“. Jednocześnie odniosłem wrażenie, że ci sami ludzie, którzy szczególnie często odwołują się do tych zasad, sami nie czują się już konsekwentnie nimi związani w razie wątpliwości. Właśnie ta sprzeczność mnie zastanawiała.

Co więcej, im częściej słyszy się takie terminy, tym bardziej wydają się one niejasne. „Oparty na zasadach“ brzmi jasno, ale często pozostaje niejasny. A „prawo międzynarodowe“ jest często używane jako moralna pieczęć aprobaty, chociaż w rzeczywistości są to ramy prawne - z warunkami, ograniczeniami i lukami. Dlatego postanowiłem przyjrzeć się bliżej temu tematowi. Nie jako prawnik, ale jako ktoś, kto chce zrozumieć, czym ten porządek był kiedyś w swej istocie - i w czym tkwiła jego prawdziwa siła.

Czytaj więcej

Propaganda: historia, metody, współczesne formy i jak je rozpoznać

Czym jest propaganda?

Dla wielu - i sam przez długi czas czułem się podobnie - propaganda była czymś, o czym uczyło się na lekcjach historii. Temat, który wydawał się być mocno zlokalizowany: w Trzeciej Rzeszy, być może nawet w NRD, czyli w jasno określonych, autorytarnych systemach. Uczono nas, że propaganda istniała tam, ponieważ te systemy jej potrzebowały - i że tak naprawdę nie odgrywała roli w otwartym, demokratycznym społeczeństwie, takim jak Republika Federalna Niemiec.

Ten pogląd był wygodny. I przez długi czas był wiarygodny. Ponieważ propaganda była prawie zawsze pokazywana jako coś oczywistego: jako slogan, plakat, obraz wojenny. Coś, co można rozpoznać, gdy tylko się to zobaczy - i od czego można się wewnętrznie zdystansować. Dziś ta pewność wydaje się krucha. Nie dlatego, że nagle zmienili się ludzie, ale dlatego, że zmieniła się forma oddziaływania. I właśnie dlatego warto spokojnie i bez wzburzenia wyjaśnić, czym właściwie jest - a czym nie jest - propaganda.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja dla początkujących: jak rozpocząć pracę ze sztuczną inteligencją bez wcześniejszej wiedzy

Sztuczna inteligencja dla początkujących

Sztuczna inteligencja dla wielu osób wydaje się nagłym zjawiskiem. Jeszcze kilka lat temu ledwo odgrywała rolę w codziennym życiu, ale dziś jest stale obecna - w wiadomościach, w dyskusjach, w rozmowach w pracy. Wrażenie to jest jednak mylące. Sztuczna inteligencja nie pojawiła się z dnia na dzień. Jest badana, rozwijana i wykorzystywana w wyspecjalizowanych obszarach od dziesięcioleci. Nowością nie jest pomysł, ale podejście.

Sztuczna inteligencja istnieje jako idea badawcza od dziesięcioleci. Przez długi czas był to temat dla uniwersytetów, dużych korporacji i wyspecjalizowanych aplikacji. Obecnie duża różnica polega na tym, że wiele systemów sztucznej inteligencji dojrzało do punktu, w którym mogą być używane przez zwykłych ludzi w życiu codziennym - za pośrednictwem prostego okna wprowadzania danych, na komputerze lub smartfonie.

Czytaj więcej

Używanie sztucznej inteligencji jako sparingpartnera: Jak myślenie w dialogu staje się bardziej produktywne

Sztuczna inteligencja jako partner w oszczędzaniu

Używam sztucznej inteligencji od prawie dokładnie dwóch lat. Na początku było stonowanie i technicznie: wprowadzanie tekstu, wpisywanie podpowiedzi, czytanie odpowiedzi, poprawianie ich, zaczynanie od nowa. Tak, jak robiło to wiele osób - ostrożnie, w kontrolowany sposób, z pewnym dystansem. To działało, bez dwóch zdań. Ale wciąż było w tym coś mechanicznego. Zadawałeś pytania, otrzymywałeś odpowiedzi, zaznaczałeś pola.

Stosunkowo wcześnie zdałem sobie sprawę, że czegoś mi brakuje: przepływu. Myślenie nie jest formą. Dobre myśli nie są tworzone w gorsecie starannie sformułowanych danych wejściowych, ale poprzez rozmowę, próby i błędy, myślenie na głos. Zacząłem więc częściej korzystać z aplikacji AI na moim telefonie komórkowym - i w pewnym momencie po prostu zacząłem mówić zamiast pisać. To był prawdziwy punkt zwrotny.

Czytaj więcej

Ulrike Guérot: Europejka między ideą, uniwersytetem i dyskursem publicznym

Ulrike Guérot i Europa

Są ludzie, których myśli lubisz śledzić nie dlatego, że zgadzasz się z nimi we wszystkim, ale dlatego, że starają się wnikać w rzeczy. Dla mnie Ulrike Guérot jest jednym z takich głosów. Od kilku lat oglądam jej wykłady - nie regularnie, nie rytualnie, ale kiedy natknę się na temat, który uważam za wart bliższego wysłuchania. Uderza mnie to, że jej argumenty są spokojne, uporządkowane i w dużej mierze nieideologiczne.

Nie czyni to jej wykładów spektakularnymi w sensie medialnym, ale są one zrównoważone. Można jej słuchać przez długi czas bez poczucia, że próbuje sprzedać gotowy światopogląd. Zwłaszcza w czasach, gdy debaty polityczne są często naładowane moralnie lub okrojone emocjonalnie, ten sposób mówienia wydaje się niemal staroświecki. W najlepszym tego słowa znaczeniu.

Czytaj więcej

Zasięg to nie własność - dlaczego widoczność już dziś nie wystarcza?

Zasięg a własność

Dobre dziesięć lat temu zdarzyło mi się obejrzeć wykład na temat przejścia od społeczeństwa informacyjnego do społeczeństwa wiedzy. W tamtym czasie wiele z tego brzmiało jeszcze teoretycznie, niemal akademicko. Chodziło o takie pojęcia jak suwerenność danych, własność informacji i pytanie, kto w przyszłości będzie decydował o tym, co jest dostępne, a co nie. Dziś, z odrobiną dystansu, wykład ten wydaje się zaskakująco precyzyjny. W końcu wiele z tego, co wtedy opisywano jako rozwój, teraz stało się rzeczywistością. Coraz więcej danych migruje do chmury. Coraz więcej informacji nie jest już przechowywanych w systemach wewnętrznych, ale w infrastrukturze zewnętrznej. I coraz częściej to już nie użytkownik, ale dostawca, platforma lub zestaw reguł decyduje o tym, co jest możliwe.

Aby zrozumieć ten rozwój, warto cofnąć się o krok. Społeczeństwo informacyjne, w którym wielu z nas dorastało, nie było stanem normalnym. Był to historyczny wyjątek.

Czytaj więcej