Rosja, NATO i strach przed wojną: co można udowodnić, a czego nie

NATO, Rosja i strach przed wojną

Niniejszy artykuł nie jest wynikiem bieżącego impulsu, oburzenia czy stronniczości. Jest raczej wynikiem długiego okresu obserwacji - i rosnącego poczucia niepokoju. Rosją interesuję się nie tylko od czasu wojny w Ukrainie. Moje zainteresowanie sięga dalej wstecz. Już w szkole uczyłem się rosyjskiego jako języka obcego i w tamtym czasie interesowałem się językiem, historią i mentalnością w bardzo zrelaksowany sposób. To wczesne zainteresowanie sprawiło, że przez lata śledziłem rozwój sytuacji w Rosji bez ciągłej zmiany perspektywy.

Właśnie dlatego jestem dziś zszokowany tym, jak prymitywne, jak uproszczone i jak pewne siebie są liczne obrazy Rosji i jej rzekomych celów umieszczane w sferze publicznej - często bez źródeł, bez kontekstu, a czasem nawet bez jakiejkolwiek wewnętrznej logiki. Staje się to szczególnie irytujące, gdy takie narracje pojawiają się nie tylko w talk show lub kolumnach komentarzy, ale są również przyjmowane niemal bez refleksji przez dziennikarzy, polityków lub inne oficjalne głosy. W pewnym momencie nieuchronnie pojawia się pytanie:

Czy to prawda?

Czytaj więcej

Helge Schneider: Postawa, humor i wolność od konieczności tłumaczenia się

Helge Schneider Portret

Helge Schneidera zauważyłem bardzo wcześnie. Nie dlatego, że był szczególnie głośny czy wysuwał się na pierwszy plan - wręcz przeciwnie. To właśnie ta osobliwa mieszanka inteligentnego absurdu, językowego myślenia na boku i muzycznej rzeczowości utkwiła mi w pamięci. Od samego początku coś w nim wydawało się inne. Nie podekscytowany. Bez wrażenia. A przede wszystkim: nie wymagająca wyjaśnień.

Ten portret nie jest więc tekstem fanowskim. Nie jest też ironicznym mrugnięciem okiem ani próbą zaszufladkowania Helge Schneidera w kulturowym szufladkowaniu. Jest to raczej próba spojrzenia na osobowość, która przez dziesięciolecia konsekwentnie opierała się wszelkim formom zawłaszczania - i w ten sposób wykazała się postawą.

Czytaj więcej

Co nasi dziadkowie opowiadali nam o wojnie - i dlaczego dziś brakuje tych głosów?

Wojenne wspomnienia dziadków

Dużo się mówi o wojnie. W wiadomościach, talk show, komentarzach, mediach społecznościowych. Żaden inny temat nie jest tak obecny - a jednocześnie tak dziwnie abstrakcyjny. Liczby, mapy, linie frontu, oceny ekspertów. Wiemy, gdzie coś się dzieje, kto jest zaangażowany i o co toczy się gra. Prawie całkowicie brakuje głosów tych, którzy doświadczyli wojny, a nie ją wypowiedzieli.

Być może dzieje się tak dlatego, że głosy te powoli cichną. Ale być może dzieje się tak również dlatego, że zapomnieliśmy, jak ich słuchać.

Czytaj więcej

Jak wyglądała Syria przed wojną? Kto rządzi dzisiaj? Co to oznacza dla uchodźców w Niemczech?

Syria i Damaszek

Dla mnie Syria nie jest abstrakcyjnym krajem informacyjnym, nie jest tylko pojęciem kryzysu w nagłówkach gazet. Śledzę ten kraj - z daleka, ale nieprzerwanie - od około dwudziestu lat. Nie z politycznego aktywizmu, ale z autentycznego zainteresowania. Syria zawsze była dla mnie przykładem tego, że świat jest bardziej skomplikowany niż proste narracje dobra i zła. Kraj na Bliskim Wschodzie, który był świecko zorganizowany, stosunkowo stabilny i społecznie znacznie bardziej nowoczesny, niż wielu by się spodziewało.

Dodatkową kwestią, która wcześnie wzbudziła moje zainteresowanie, była osoba samego Baszara al-Assada. Człowiek, który studiował w Szwajcarii, szkolił się jako okulista, znał realia życia na Zachodzie - a następnie stanął na czele państwa na Bliskim Wschodzie. To nie pasowało do zwykłej formy. Tym bardziej irytujące było dla mnie obserwowanie, jak szybko zawęziła się publiczna percepcja, jak złożone państwo stało się czystym symbolem przemocy, ucieczki i moralnego uproszczenia w ciągu zaledwie kilku lat. Szokiem było dla mnie nie tyle to, że Syria zakończyła się wojną - historia zna wiele takich rozłamów - ale to, jak niewiele miejsca pozostało później na zróżnicowanie. Niniejszy artykuł jest zatem również próbą przywrócenia porządku w temacie, który często przedstawiany jest w mediach jako chaos.

Czytaj więcej

Czy zabijanie jest niegodne? Trzeźwe pytanie o morderstwo, terror i wojnę

Czy zabijanie jest niegodne?

Żyjemy w niespokojnych czasach. Wojna, terror, przemoc - wszystko to znów jest bardzo obecne. W wiadomościach, w debatach politycznych, w rozmowach na marginesie. Decyzje o wojnie i pokoju są podejmowane, często szybko, często z wielką determinacją. Argumenty są wysuwane, rozważane, uzasadniane. A jednak pozostaję z uczuciem niepokoju.

Nie dlatego, że wierzę, że wszystko jest łatwe lub marzę o świecie wolnym od konfliktów. Ale dlatego, że zauważam, jak rzadko zadawane jest bardzo konkretne pytanie. Pytanie, które nie jest ani prawne, ani wojskowe. Pytanie, które nie dotyczy winy czy sprawiedliwości, ale czegoś bardziej fundamentalnego. To pytanie brzmi: co robi z człowiekiem zabicie innej osoby?

Niniejszy artykuł jest próbą postawienia tego pytania w sposób spokojny i trzeźwy - bez oskarżeń, bez moralnego patosu i bez instrumentalizowania bieżących wydarzeń.

Czytaj więcej

Więcej niż punk: Nina Hagen, Cosma Shiva i sztuka nie dać się wciągnąć

Portret Niny i Cosmy Shiva Hagenów

Kiedy podchodzi się do portretu Niny Hagen, kuszące jest, aby najpierw porozmawiać o muzyce. O punku, prowokacji, przenikliwych występach. O wszystkim, co głośne i widoczne. Ten portret celowo zaczyna się inaczej. Nie od piosenek, nie od stylów, nie od obrazów. Ale od czegoś cichszego - i ważniejszego: postawy.

Postawa nie jest etykietą. Nie można go założyć jak kostiumu, przykleić później lub wyjaśnić marketingiem. Postawa jest widoczna we wczesnym zachowaniu, na długo zanim ktoś stanie się sławny. Widać ją w tym, jak ktoś reaguje na ograniczenia, na sprzeczności, na władzę. I właśnie w tym miejscu Nina Hagen staje się interesująca - nie jako ikona, ale jako osobowość.

Czytaj więcej

Zrozumieć Iran: Życie codzienne, protesty i interesy poza nagłówkami gazet

Zrozumieć Iran

Mało który kraj wywołuje tak utrwalone obrazy jak Iran. Nawet zanim wspomniany zostanie jakikolwiek szczegół, skojarzenia już się pojawiają: mułłowie, ucisk, protesty, fanatyzm religijny, państwo w ciągłym konflikcie z własną ludnością. Obrazy te są tak znajome, że trudno je kwestionować. Wydają się oczywiste, niemal jak wiedza powszechna.

I w tym tkwi problem. Ponieważ ta „wiedza“ rzadko pochodzi z osobistego doświadczenia. Pochodzi z nagłówków gazet, z komentarzy, z historii powtarzanych od lat. Iran jest jednym z tych krajów, o których wiele osób ma bardzo jasne opinie - mimo że nigdy tam nie byli, nie znają języka, nie znają codziennego życia. Obraz jest kompletny, spójny, pozornie wolny od sprzeczności. I właśnie dlatego jest tak przekonujący. Ale co się dzieje, gdy obraz staje się zbyt gładki?

Czytaj więcej

Zburzenie Nord Stream: sabotaż, polityka władzy i niewygodne pytania bez odpowiedzi

Wysadzanie Nord Stream

Kiedy ludzie mówią o energii, wielu z nich najpierw myśli o elektryczności - światłach, gniazdkach, elektrowniach. W rzeczywistości jednak codzienne życie Europy zależy od cichszego fundamentu: ciepła i energii procesowej. Przez dziesięciolecia gaz ziemny stał się rodzajem niewidzialnego kręgosłupa. Nie dlatego, że jest szczególnie „piękny“, ale dlatego, że jest praktyczny: jest łatwy w transporcie, stosunkowo elastyczny w użyciu i może być niezawodnie dostarczany w dużych ilościach. Dla prywatnych gospodarstw domowych oznacza to ogrzewanie i ciepłą wodę. Dla przemysłu oznacza przede wszystkim jedno: przewidywalną produkcję.

Szczególnie w branżach takich jak chemiczna, szklarska, stalowa, papiernicza, ceramiczna czy nawozów sztucznych, energia nie jest po prostu czynnikiem kosztowym, który jest „optymalizowany“. Energia jest integralną częścią procesu. Jeśli zawiedzie lub stanie się zawodna, to nie tylko jedna maszyna staje w miejscu - często cały zakład, a czasem cały łańcuch dostaw, staje w miejscu. Jest to punkt, w którym „polityka energetyczna“ przestaje być abstrakcyjną, kontrowersyjną kwestią, a zaczyna mieć bardzo konkretny wpływ na miejsca pracy, ceny, dostępność i stabilność. Każdy, kto to rozumie, rozumie również, dlaczego Nord Stream był dla Europy czymś więcej niż tylko projektem infrastrukturalnym na dnie morza.

Czytaj więcej