Zburzenie Nord Stream: sabotaż, polityka władzy i niewygodne pytania bez odpowiedzi

Wysadzanie Nord Stream

Kiedy ludzie mówią o energii, wielu z nich najpierw myśli o elektryczności - światłach, gniazdkach, elektrowniach. W rzeczywistości jednak codzienne życie Europy zależy od cichszego fundamentu: ciepła i energii procesowej. Przez dziesięciolecia gaz ziemny stał się rodzajem niewidzialnego kręgosłupa. Nie dlatego, że jest szczególnie „piękny“, ale dlatego, że jest praktyczny: jest łatwy w transporcie, stosunkowo elastyczny w użyciu i może być niezawodnie dostarczany w dużych ilościach. Dla prywatnych gospodarstw domowych oznacza to ogrzewanie i ciepłą wodę. Dla przemysłu oznacza przede wszystkim jedno: przewidywalną produkcję.

Szczególnie w branżach takich jak chemiczna, szklarska, stalowa, papiernicza, ceramiczna czy nawozów sztucznych, energia nie jest po prostu czynnikiem kosztowym, który jest „optymalizowany“. Energia jest integralną częścią procesu. Jeśli zawiedzie lub stanie się zawodna, to nie tylko jedna maszyna staje w miejscu - często cały zakład, a czasem cały łańcuch dostaw, staje w miejscu. Jest to punkt, w którym „polityka energetyczna“ przestaje być abstrakcyjną, kontrowersyjną kwestią, a zaczyna mieć bardzo konkretny wpływ na miejsca pracy, ceny, dostępność i stabilność. Każdy, kto to rozumie, rozumie również, dlaczego Nord Stream był dla Europy czymś więcej niż tylko projektem infrastrukturalnym na dnie morza.

Czytaj więcej

Dieter Hallervorden - Więcej niż Didi: Portret niewygodnego wolnego ducha

Dieter Hallervorden i Wühlmäuse w Berlinie

Istnieją postacie, które pozostają z nami do końca życia. Niektóre jak źle dopasowany garnitur, inne jak stary przyjaciel, który ciągle wpada bez pytania. Dla Dietera Hallervordena ten przyjaciel nazywa się „Didi“. I on nie dzwoni, on uderza. Na wyimaginowanym gongu. Palim, Palim! - i prawie każdy wie, kim on jest.

Ale tu właśnie zaczyna się nieporozumienie. Ponieważ każdy, kto redukuje Dietera Hallervordena do tego jednego momentu, do slapsticku, potykającej się twarzy i przesadnej naiwności, tęskni za prawdziwą osobą, która się za tym kryje. Żart zawsze był tylko powierzchowny. Pod spodem krył się umysł, który był bardziej czujny, niż wielu mu przypisywało - i postać, która nigdy nie lubiła, gdy mówiono jej, dokąd ma iść. Ten portret nie jest więc nostalgicznym spojrzeniem wstecz na telewizyjną rozrywkę minionych dekad. Jest to próba poważnego potraktowania artysty, który celowo nie chciał być traktowany poważnie przez dziesięciolecia - i właśnie dlatego był tak skuteczny.

Czytaj więcej

Grenlandia, Trump i kwestia przynależności: historia, prawo i rzeczywistość

Grenlandia na celowniku: USA i Trump

Istnieją tematy, w które nie angażujemy się aktywnie, ale które po prostu w pewnym momencie same się na nas narzucają. Dla wielu osób - w tym dla mnie - Grenlandia od dawna należy do tej kategorii. Duża, odległa wyspa na dalekiej północy, niewielka populacja, dużo lodu, dużo natury. Nie jest to klasyczny temat na co dzień, ani gorący temat polityczny. W ostatnich miesiącach to się wyraźnie zmieniło.

Rosnąca liczba doniesień, komentarzy i nagłówków na temat Grenlandii - a przede wszystkim powtarzające się wypowiedzi Donalda Trumpa - sprawiły, że wyspa nagle znalazła się w centrum międzynarodowej debaty. Kiedy były i prawdopodobnie przyszły prezydent USA mówi publicznie o chęci „kupienia“, „przejęcia“ lub przejęcia kontroli nad jakimś obszarem, nieuchronnie przyciąga to uwagę. Nie dlatego, że takie oświadczenia należy natychmiast traktować poważnie - ale dlatego, że rodzą one pytania, których nie należy ignorować.

Czytaj więcej

Propaganda: historia, metody, współczesne formy i jak je rozpoznać

Czym jest propaganda?

Dla wielu - i sam przez długi czas czułem się podobnie - propaganda była czymś, o czym uczyło się na lekcjach historii. Temat, który wydawał się być mocno zlokalizowany: w Trzeciej Rzeszy, być może nawet w NRD, czyli w jasno określonych, autorytarnych systemach. Uczono nas, że propaganda istniała tam, ponieważ te systemy jej potrzebowały - i że tak naprawdę nie odgrywała roli w otwartym, demokratycznym społeczeństwie, takim jak Republika Federalna Niemiec.

Ten pogląd był wygodny. I przez długi czas był wiarygodny. Ponieważ propaganda była prawie zawsze pokazywana jako coś oczywistego: jako slogan, plakat, obraz wojenny. Coś, co można rozpoznać, gdy tylko się to zobaczy - i od czego można się wewnętrznie zdystansować. Dziś ta pewność wydaje się krucha. Nie dlatego, że nagle zmienili się ludzie, ale dlatego, że zmieniła się forma oddziaływania. I właśnie dlatego warto spokojnie i bez wzburzenia wyjaśnić, czym właściwie jest - a czym nie jest - propaganda.

Czytaj więcej

Tatarzy Krymscy - historia, pochodzenie i teraźniejszość zapomnianego ludu

Step krymsko-tatarski

Krym od lat wciąż powraca na pierwsze strony gazet. W tym kontekście nazwa Tatarów Krymskich jest często wymieniana - zwykle krótko, często bez wyjaśnienia. Jeśli jednak chce się zrozumieć, kim są Tatarzy Krymscy, trzeba cofnąć się znacznie dalej niż obecne konflikty polityczne.

Nie chodzi tu o pojedyncze wydarzenie czy wyraźną „godzinę narodzin“, ale o długi proces historyczny. Ten rozdział stara się to szczegółowo wyjaśnić: skąd pochodzi ten naród, jak się ukształtował i dlaczego jego tożsamości nie można przypisać do granic państwowych.

Czytaj więcej

Jeffrey Sachs ostrzega Niemcy: Dlaczego należy przemyśleć bezpieczeństwo Europy?

Jeffrey Sachs pisze list otwarty do kanclerza Merza

W swoim liście otwartym do kanclerza Niemiec Friedricha Merza, opublikowanym w Berliner Zeitung 17 grudnia 2025 r., znany ekonomista i profesor Jeffrey D. Sachs wypowiada się z jasnością, która stała się rzadkością w obecnej debacie europejskiej. Sachs wypowiada się nie jako aktywista, nie jako partyzant i nie jako komentator z dystansu, ale jako ekonomista i doradca polityczny, który przez dziesięciolecia pracował w centralnych punktach międzynarodowych kryzysów, architektur bezpieczeństwa i wstrząsów gospodarczych. List otwarty zawiera niezwykle ostry cytat:

„Niech się pan uczy historii, panie kanclerzu“.“

Czytaj więcej

Ulrike Guérot: Europejka między ideą, uniwersytetem i dyskursem publicznym

Ulrike Guérot i Europa

Są ludzie, których myśli lubisz śledzić nie dlatego, że zgadzasz się z nimi we wszystkim, ale dlatego, że starają się wnikać w rzeczy. Dla mnie Ulrike Guérot jest jednym z takich głosów. Od kilku lat oglądam jej wykłady - nie regularnie, nie rytualnie, ale kiedy natknę się na temat, który uważam za wart bliższego wysłuchania. Uderza mnie to, że jej argumenty są spokojne, uporządkowane i w dużej mierze nieideologiczne.

Nie czyni to jej wykładów spektakularnymi w sensie medialnym, ale są one zrównoważone. Można jej słuchać przez długi czas bez poczucia, że próbuje sprzedać gotowy światopogląd. Zwłaszcza w czasach, gdy debaty polityczne są często naładowane moralnie lub okrojone emocjonalnie, ten sposób mówienia wydaje się niemal staroświecki. W najlepszym tego słowa znaczeniu.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja w chmurze jako dyrektor szkoły: dlaczego przyszłość pracy leży w lokalnej sztucznej inteligencji?

Sztuczna inteligencja w chmurze zostaje dyrektorem szkoły

Kiedy duże modele językowe rozpoczęły swój triumfalny marsz kilka lat temu, wydawały się niemal powrotem do starych cnót technologii: narzędzia, które robi to, co mu się każe. Narzędzie, które służy użytkownikowi, a nie odwrotnie. Pierwsze wersje - od GPT-3 do GPT-4 - miały słabości, owszem, ale były niesamowicie pomocne. Wyjaśniały, analizowały, formułowały i rozwiązywały zadania. I robiły to w dużej mierze bez pedagogicznego balastu.

Rozmawiało się z tymi modelami tak, jakby rozmawiało się z erudytą, który czasami mylił się w słowach, ale zasadniczo po prostu działał. Każdy, kto pisał kreatywne teksty, generował kod programu lub tworzył dłuższe analizy w tamtych czasach, doświadczył, jak płynnie to działało. Istniało poczucie wolności, otwartej przestrzeni twórczej, technologii, która wspierała ludzi, zamiast ich poprawiać.

Czytaj więcej